Autor: Kat

Co nas wkurza, co nas podnieca

Choć utrzymuję, że, chodzę wkurzona, odkąd chodzić się nauczyłam, to spotykają mnie w pracy takie sytuacje, w których ciśnienie rośnie mi tak, że ograniczam się tego dnia tylko do jednej kawy. Zapewniam, przy moim ciśnieniu (kieliszek wina i potrafię zasnąć na stojąco), jest to pewne osiągnięcie. Część zna pewnie każdy, który robił w kreatywce, części być może nie doświadczyliście. Apeluję – jeśli nie macie skurczowego jak świeży trup, to postarajcie się raczej nie doświadczać. Okej, więc co nas wkurza. 1. Będzie do portfolio Nazwa bloga zobowiązuje. Fraza „będzie do portfolio” została już wyśmiana jak świat długi i szeroki, zdaje...

Czytaj dalej

Mój pierwszy gówniany projekt i co z tego wynikło

Ten wpis dedykuję wszystkim, którzy chcieliby na własny rachunek zajmować się kreatywką – zarówno grafiką komputerową, jak i tworzeniem tekstów. Nie tym, którzy już to z powodzeniem (mniejszym lub większym) robią, ale tym, którzy, pełni wiary w świetlaną przyszłość i swoje artystyczne możliwości, snują marzenia o wielkich, pięknych, rozpoznawalnych projektach, a nawet o czerwonych dywanach. Otóż, proszę państwa, tak troszeczkę chała. Zanim zaczęłam sama płacić sobie ZUS, przez kilka długich lat pracowałam na etacie. Przyzwyczajona do tego, że moje, najmojsze nie zawsze miało rację bytu, nie miałam wielkich złudzeń, co do perspektyw, które się przede mną otwierają.  Jeśli jesteś...

Czytaj dalej

O zaletach i wadach bycia wolnym strzelcem

Nie planowałam zostania wolnym strzelcem. Gdyby kilka lat temu ktoś zapytał mnie, gdzie się widzę w przyszłości, odparłabym, że w miłej firmie, na umowie o pracę, z porządnie opłaconym ZUS-em, dwudziestoma sześcioma dniami urlopu i świętym spokojem. Ale, jak to bywa, życie potoczyło się inaczej niż zakładałam. Wolnym strzelcem jestem od ponad dwóch lat, zamiast etatu mam działalność gospodarczą, ZUS płacę sobie sama, święty spokój jest jak Święty Mikołaj (już w niego nie wierzę), urlop zaś to rzadki gatunek zwierzęcia, który raczej nieczęsto mam okazję oglądać. Dlaczego więc to ciągnę? Bo frilans jest jak chodzenie po bagnach – niebezpiecznie...

Czytaj dalej